Posts Tagged ‘horyzont’

polska zaściankowość (czyli „i ty możesz zostać socjologiem” :)

2008.02.15

ostatnio usłyszałem w radiu (i to chyba niestety w trójce), argument na zasięg treści rozpowszechnianych za pomocą Internetu: „[…] wystarczy wziąć na przykład film Jozin z Bazin umieszczony w sieci przez anonimowego użytkownika […]”…

OK, redaktor może się nie znać, ale jak daje komuś głos, to niech chociaż ten ktoś będzie kompetentny…

przede wszystkim jeśli Web2.o, to nie „przez anonimowego”… i dlaczego Józek?

a może to taki medialny człowiek, że wiedział, że jak przytoczy przykład spoza widnokręgu przeciętnego Polaka to nie trafi z przekazem do odbiorców?

a jaki przykład ja bym przytoczył?

Shimon Moore about Free Hugs Campaign video: „The band walked in while I was cutting it and suggested putting it up on youtube. So we did that on a Friday night and by the end of Sunday it had a quarter-of-a-million views.”source

ćwierć miliona w 3 dni? dzisiaj ponad 23mln… Nie wiem ile Józek miał po kilku dniach, ale dziś ma prawie 2mln views (3mln łącznie z wersjami alternatywnymi) … Free Hugs (z alternatywnymi upload’ami też ma kilka mln więcej) jest w sieci od ponad roku, ale nie wydaje mi się, żeby za rok Józek przekroczył 10mln… poza tym mogą go ściągnąć przez © …

obecnie najpopularniejsze video na YT ma 74mln podglądnięć… i nie jest to, jak większość w pierwszej 20, oficjalne video, promowane głównie poza YT, tylko amatorskie video fatalnej jakości (bo to treść jest istotna)…

to czemu argument Józka miałby przemówić do Polaków? bo mówili o nim w TV? bo Józek jest popularny głównie w Polsce (bo j. czeski to dla nas dodatkowy atrybut komediowy)? i gdyby był tak popularny na całym świecie jak w Polsce, to byłby no1 na YT?

nawet jeśli, to NIE JEST tak popularny…

wydaje mi się (i to chyba pod wpływem niedawnych postów etnolożki (czy to nie prościej niż „antropolożki kulturowej” 🙂 – doktorantki z UWr, z którymi też nie zawsze się zgadzam), że to nie tylko kwestia nieszczęsnego angielskiego… Józek też nie jest polski, a w Free Hugs nie trzeba znać języka (tekst piosenki w tle nie jest aż tak istotny)… to, nazwijmy to, syndrom naszej-klasy (o której z przekory nie piszę)… czyli im bardziej mamy możliwości zglobalizowania naszej wioski, tym chętniej rozciągamy drut kolczasty wokół swojej działeczki… OK, przełknę jeszcze, że „zachód nas nęci Coca-Colą”, a my – „nie”, bo to taka naleciałość historyczna… ale dlaczego granice naszej posesji wyznaczają ludzie, którzy noszą -10 dioptrii ?

bo niestety nikt, z kim w ciągu ostatniego roku rozmawiałem, nie wiedział co to jest Free Hugs Campaign ;(

a skąd ja się o kampanii dowiedziałem? a no bo ten filmik był swego czasu drugi w kategorii best music video na YT… i chyba o to właśnie chodzi w Web2.0, nie? (nie wspomnę, że od tamtego czasu zacząłem słuchać Sick Puppies i dziś są oni jednym z moich najlepsiejszych zespołów)

Reklamy